- Możemy porozmawiać? Proszę.... - zwrócił się do mnie Styles - jeżeli teraz się nie zgodzisz to bądź świadoma tego, że ja też tak łatwo nie odpuszczę. To dla mnie ważne.
Przez chwilę popatrzyłam na niego. Nie wiecie jaki ja w tamtej chwili miałam mętlik w głowie. Rozum jak zawsze mówił mi nie, natomiast serce podpowiadało tak. To już nawet nie chodzi o to: wybaczyć mu czy nie ? ...... po prostu chciałam mieć już święty spokój.
- Dobrze Harry. Zgadzam się.
Chwilę potem zasiedliśmy w Strabucks'ie. Całkiem naturalne miejsce na rozmowę prawda ? tym bardziej, że nie będę się mogła nawet na niego wydrzeć.
- Zamawiasz coś ? - spytał po chwili ciszy.
- Nie..... Wiesz co ? Myślę, że najlepiej będzie jeśli od razu przejdziemy do rzeczy. - rzuciłam oschle.
- Jak wolisz...Sprawa jest taka: Simon pozwolił nam zatrudnić pięć tancerek z dzisiejszego koncertu, no i tak jakby to powiedzieć chłopcy wybrali ciebie.
- Nie martw się Haz - powiedziałam ironicznie - nie przyjmę tej propozycji, nie martw się nie będziesz mnie już musiał dłużej oglądać.
Napięcie wstałam i już miałam ruszyć w kierunku wyjścia kiedy złapał mnie za rękę.
- Nie to nie tak ! Ja naprawdę się cieszę. Nawet nie wiesz jak bardzo. Po prostu chciałem z tobą porozmawiać to wszystko.
Wyrwałam dłoń z jego uścisku i usiadłam z powrotem na miejscu.
- Mogłabyś mi chociaż opowiedzieć co się działo u ciebie podczas tych ostatnich trzech lat ? - usłyszałam ponowne pytanie dzisiejszego dnia. Tym razem z nadzieją w głosie.
- Wszystko było w porządku - odburknęłam.
- A jak u ciebie w domu ? Co słychać u rodziców ?
- Nie mieszkam już z rodzicami .....
- Rozumiem. Zważywszy na nasz wiek pewnie krótko mieszkasz sama - pokiwał lekko głową zamyślając się. Wtedy coś mnie tknęło.
- Moglibyśmy porozmawiać gdzieś indziej ?
* Perspektywa Harry'ego *
Delikatnie zamknąłem za sobą drzwi mając nadzieję, że chłopcy mnie nie usłyszą.
- Harry ! Jak dobrze, że jesteś. Zbieraj się, za pół godziny idziemy do klubu. - naskoczył na mnie Louis.
- Nigdzie nie idę - warknąłem i udałem się w stronę mojego pokoju.
- Oczywiście, że idziesz. Nie wygłupiaj się. Każdemu się zdarza gorszy dzień. - tym razem wparował do mnie Niall.
- Czy ja się jasno nie wyraziłem! NIGDZIE NIE IDĘ ! - wrzasnąłem i zatrzasnąłem im drzwi przed nosem. Od razu bachnąłem się na łóżko i jeszcze raz odtwarzałem sobie wszystko co stało się przed paroma godzinami.
- Wiesz już nie mieszkam z rodzicami - zaczęła ponownie Alex - wyrzucili mnie z domu dwa lata temu.
Zatkało mnie.
- Jak to ? Dlaczego ? - jednak ona kontynuowała dalej.
- Nie miałam dokąd iść, gdzie zamieszkać. Bezustannie szukałam jakiegokolwiek schronienia. - po jej policzkach zaczęły spływać łzy - Dzwoniłam do ciebie, szukałam cię, zostawiałam wiadomości, a ty nic Harry. Potrzebowałam cię. Potrzebowałam mojego przyjaciela, który kiedyś obiecywał mi, że przy mnie będzie. Odwróciłeś się ode mnie i nie mogłam nic zrobić. Nie chciałeś mnie znać, mieć ze mną cokolwiek wspólnego. Powiedziałeś mi tylko te przykre słowa na sam koniec naszej przyjaźni. Naprawdę tylko tyle dla ciebie znaczyła? Po paru dniach szwendania się po londyńskich ulicach spotkałam dziewczynę bardzo podobną do mnie. Zaprzyjaźniłyśmy się, wynajęłyśmy mieszkanie.... Zaczęłam pracować. Było mi ciężko. Nie byłam wstanie pogodzić pracę z nauką. Został mi tylko rok szkoły i nie mogłam zrezygnować, ale z czegoś żyć tez musiałam. Moje dni nabierały rutyny. Wszystko zakończyło się dopiero, kiedy odpadła mi szkoła. Dołączyłam do grupy tanecznej i tak się tu znalazłam. Nie martw się, nie wiedziałam, że to twój zespół będzie na tym koncercie...
- Alex .... ja nie.... - nie potrafiłem z siebie nic wydukać - przyjmij chociaż propozycję pracy. Obiecuję, że jeżeli to zrobisz nie będziesz już się musiała ze mną użerać... -Jedno ci powiem Harry..... wybaczam ci. Inaczej nie potrafię. Kiedyś bardzo dużo dla mnie znaczyłeś, byłeś moim najlepszym przyjacielem...... nie jestem pewna czy ta praca będzie mądrą decyzją, dlatego to przemyślę.
- Al ? - spojrzałem w jej zapłakane oczy.
- Czy jest jeszcze jakaś nadzieja, że w przyszłości będziemy jeszcze przyjaciółmi ?
Pomału zaczęła odchodzić. Patrzyłem się tępo za nią, nie umiałem się ruszyć. Moje ciało było przepełnione bólem. Wszystko spiep******. Jednak ona będąc już daleko obróciła się i zawołała:
- Nadzieja zawsze jest. - a we mnie rozeszło się nowe życie
~****~
Witam Was kochani !!! Rozdział trochę krótki, ale trudno :/ Następny będzie już znacznie szybciej, gdyż pomału zdrowieję. Życzę miłego dnia :) Do zobaczyska :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ :)
Jakie słodkie !!!!!! Mam nadzieję, że będą razem bo bardzo ich polubiłam :) Czekam na nexta !
OdpowiedzUsuń